Stowarzyszenie Monar

Ośrodek Leczenia, Terapii i Rehabilitacji Uzależnień w Wyszkowie

 ... ABY W LABIRYNCIE  ZDARZEŃ I SYTUACJI ZNALEŹĆ PROSTĄ DROGĘ - TWORZYMY TĘ  OTO KSIĘGĘ.

 

Pozwól mi, abym zawsze i przede wszystkim wnikał w siebie.
Pozwól mi, abym był uczciwy i prawdomówny.

Pozwól mi, abym potrafił być za siebie odpowiedzialny.
Pozwól mi, abym raczej rozumiał, niż był rozumiany.
Pozwól mi, abym ufał i miał wiarę w siebie i bliźniego.Pozwól mi, abym raczej kochał, niż był kochany.
Pozwól mi, abym raczej dawał, niż otrzymywał.


Oto Księga Obyczajów tego domu - obyczajów których świadome i dobrowolne przestrzeganie jest warunkiem skutecznej terapii. Oto sacrum, które pomoże nam odróżniać dobro od zła
i zmienić się duchowo.

Wypaleni duchowo, odarci z uczuć, zakłamani, źli i bezwzględni. Przyjeżdżamy tu z różnych pobudek i motywów, najczęściej zapatrzeni w siebie, egoistyczne „żywe trupy”. Nie ma w nas życia, jest za to brak perspektyw. Lęk przed każdym kolejnym dniem zabijamy narkotykami i alkoholem.

Przyjeżdżając tu – zostawiamy za sobą spustoszenia wśród naszych najbliższych, brak nadziei, zaufania, rozpacz, żal i ból.

Tu jednak stajemy przed nową rzeczywistością. Stajemy
w obliczu prawdy o nas samych, o naszym uzależnieniu, o naszej chorobie.


Okaleczyliśmy sami, na własne życzenie, naszą sferę duchową, fizyczną, intelektualną, społeczną i materialną. Jesteśmy jednak dziećmi szczęścia, wybrańcami opaczności czy losu, który na naszej drodze życia postawił Dom. Jest to dla nas szansa wyjątkowa i chociaż nie każdy z nas zechce z niej skorzystać, wyznacza ona naszą drogę ku życiu prawdziwemu, pełnemu, radosnemu i trzeźwemu.

I chociaż nierzadko czekają nas trudy i wyrzeczenia – nagroda jest wspaniała. I tylko od nas samych zależy, czy po nią sięgniemy.

Dom nasz ma swoje Obyczaje, które stanowią drogowskazy, propozycje i sugestie na drodze do pełni życia. Nie wszystko udaje się spisać, niektóre z nich ciągle powiększają listę, ulegają zmianom
i modyfikacjom. Są też między nimi obyczaje szczególne i nienaruszalne, których nie łamiemy, nie przekraczamy, bo szkodzi to lub wręcz uniemożliwia nasze leczenie.

Obyczajem naszego Domu są przemiany. Dotyczą one każdej ze sfer naszego zaburzonego dotychczas życia. Nie wolno nam tylko czekać na cud „nabijać” abstynencji i liczyć na to, że choroba minie sama jak katar. Cmentarze pełne są narkomanów i alkoholików, którzy karmili się tymi złudzeniami w wielu ośrodkach.

Brak przymusu – jest bardzo ważnym obyczajem. Tak jak nie można wyleczyć się za kogoś lub dla kogoś, tak też nie można wyleczyć się pod przymusem. Aby podjąć decyzję o zmianie swojego myślenia, podejścia do otoczenia i swojej osoby musimy być w pełni i dobrowolnie przekonani o takiej konieczności. Musimy sami dojrzeć do takiej decyzji i konsekwentnie ją realizować dążąc do obranego celu.

Brak również miejsca dla ludzi, którzy nie chcą korzystać z wyciągniętej do nich pomocnej dłoni. Uważamy, że mniejszym złem jest skonfrontowanie ich z rzeczywistością i uświadomienie, kim jest aktywny lub nieleczący się narkoman, niż karmienie ich iluzjami i mrzonkami, że wszystko jest w porządku. Być może nie nastał jeszcze ich czas do pełnej, wielkiej przemiany. Tak więc obyczajem domu jest, by ludziom nie szkodzić i nie przeszkadzać w sposobie życia, jaki wybrali.

Ci którzy decydują się na przerwanie terapii, widać nie stracili jeszcze tak wiele, by w bilansie zysków i strat degradacja życia przerwała euforię i pozorną wolność, jaką dają alkohol i narkotyki.

Tradycją naszego Domu jest uczciwość. Wynika z niej nasze ciągłe „odkłamywanie” samych siebie, rozbrajanie naszych mechanizmów uzależnień, otwartość i szczerość, z jaką przyznajemy się do naszych błędów, kłamstw, wykroczeń i oszustw, manipulacji, lenistwa i wygodnictwa.

Obyczajem jest spowiedź o każdej porze dnia i nocy, w rezultacie której uzyskujemy na nowo czystość duchową, umożliwiającą dalsze przemiany. Jesteśmy uczciwi wobec siebie samych i społeczności, gdy otwarcie, szczerze mówimy o swoich problemach, o tym co nas „gryzie” i nam przeszkadza.


Uczciwość oznacza nieukładowość, która też jest obyczajem. Dlatego też nie wchodzimy sami w układy i z całą szczerością i życzliwością reagujemy na te, które wokół siebie widzimy. W ten sposób leczymy siebie, ale także nasze siostry i naszych braci ze społeczności. Dajemy im w ten sposób prawdziwą pomoc. Nie nosimy masek i nie przyznajemy się w trakcie spowiedzi do mniejszych nieuczciwości po to tylko, by ukryć większe. Nie prowadzimy „gry pozorów” z sobą i otoczeniem, gdyż w przeciwnym razie nasze życie i nasza trzeźwość będą faktycznie tylko pozorne.

Obyczajem naszego Domu jest wzajemna życzliwość, troska o drugą osobę, właściwie pojęta pomoc. Za bardzo ważną uznajemy szczerość, z jaką udzielamy informacji. Robimy to asertywnie, to znaczy bez gniewu, ale stanowczo i jednoznacznie, by nie zostawić miejsca na niedomówienia i niejasności.

Unikamy wulgaryzmów, jakiejkolwiek agresji czy też zniechęcania innych. Bardziej jednak niż słowem staramy się pociągnąć ich własnym przykładem, czynami i sposobem życia. Staramy się unikać złośliwości i „obmawiania”.

Ze szczególną uwagą staramy się słuchać i realizować słowa Lidera i przekazywać je całej społeczności. Zdecydowanie unikamy typowo narkomańskich zachowań i stylu życia (wylegiwanie się w łóżku, wygląd zewnętrzny, euforyczne i radosne rozmowy o starym życiu, „nakręcanie się” muzyką, samotnością, czasem medytacją i wspomnieniami).

Biorąc aktywny udział w życiu społeczności, w spotkaniach w Sali Przemian, staramy się podnosić poprzeczkę wymagań, doskonalić się licząc, że w nasze ślady pójdą inni.

Przyjeżdżamy do tego Domu zagubieni, odarci z uczuć, by zawrócić z drogi prowadzącej ku zatraceniu i obudzić się do życia.

Wegetując w świecie iluzji, bezlitośni wobec samych siebie, zgubiliśmy gdzieś poczucie norm etycznych.

Stworzyliśmy sobie piekło na Ziemi, czy jednak skazani jesteśmy na wynaturzenie i bezsilność wobec nałogu?

Wszak każdy dzień spędzony tutaj uzbraja nas w siłę i mądrość. Pozwala otworzyć nasze zniewolone umysły, kształtować nasze uczucia, uczyć się myśleć.


Droga nasza jest ciernista i pełna pułapek, jednak nie tracimy nadziei kierunek bowiem wskazuje nam ta Księga.

Odsłon artykułów:
231279

Zajrzyj też